Baklava

Swego czasu będąc w Turcji rozmiłowałam się w bardzo słodkim deserze, w którym dało się wyczuć smak orzechów, nutę cynamonu, goździków i masła. Później podobny deser jadłam w Grecji. Sama nie wiem, czy to wynalazek grecki czy turecki, nie wiem nawet, czy Grecy i Turcy to wiedzą, ale wiem, że smakuje mi strasznie. Więc dziś będzie przepis na baklavę.

I od razu na wstępie zaznaczę, że nie robię sama ciasta do baklavy. Aż tak ambitna nie jestem. Może kiedyś. Na razie kupuję mrożone.

A zatem zacząć trzeba od wizyty w sklepie, gdzie zaopatrujemy się w 1 opakowanie ciasta filo (phyllo). Po długich poszukiwaniach namierzyłam je w Almie, ale jeśli ktoś lubi wyzwania, łatwo znajdzie w necie przepis na własne.

Zatem na ciasto:

  • 1 opakowanie ciasta filo
  • pół kostki masła (100-125 g)

masło i ciasto filo

Na nadzienie:

  • 300 g obranych, blanszowanych migdałów (można od razu kupić pokruszone albo siekane, ale nie mielone)
  • 150 g orzechów (mogą być same włoskie, ja akurat miałam w domu pół na pół włoskie i laskowe, więc takich użyłam)
  • 1/4 szklanki cukru pudru
  • szczypta zmielonych goździków
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • 3 łyżki bułki tartej

nadzienie do baklavy

Potrzebny też będzie syrop, na który składają się:

  • 1 szklanka cukru
  • 1 szklanka wody
  • 1/2 szklanki miodu
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1 łyżka soku z cytryny

Pierwszym krokiem jest rozmrożenie ciasta, jeśli człowiek zdecydował się na mrożone. Trwa to około 2 godzin, co trzeba uwzględnić w harmonogramie prac. Kiedy ciasto rozmarza, można zrobić nadzienie.

Zrobienie nadzienia jest proste, choć czasochłonne: należy drobno posiekać migdały i orzechy, po czym razem z pozostałymi składnikami wymieszać je w misce.

Kolejny krok to włączenie piekarnika, żeby się już grzał (160 stopni C) i przygotowanie odpowiedniego naczynia. Prostokątne żaroodporne naczynie będzie doskonałe. Wystarczy natrzeć je masłem. Od razu można rozpuścić całe masło potrzebne do ciasta.

Kiedy ciasto rozmarznie, przystępujemy do układania go warstwami w naczyniu. Należy je wcześniej przyciąć mniej więcej do rozmiarów dna, po czym kłaść warstwę po warstwie, a każdą kolejno smarować rozpuszczonym masłem. W ten sposób układamy w naczyniu połowę ciasta.

Po ułożeniu połowy ciasta wykładamy na nie orzechy z dodatkami.

Na warstwie orzechów znów układamy ciasto – warstwa po warstwie, każdą z nich smarując masłem, łącznie z wierzchnią. Po zużyciu całego ciasta nacinamy wierzchnią warstwę ostrym nożem w romby, ale tak, żeby nie przeciąć spodniej warstwy ciasta.

Tak przygotowaną baklavę pieczemy w 160 stopniach przez 40-50 minut. Wierzch musi zrobić się złocisty i chrupiący.

Kiedy ciasto się piecze, przygotowujemy syrop. Wszystkie składniki podgrzewamy w garnku aż do całkowitego rozpuszczenia cukru. Zalewamy ciasto równomiernie syropem od razu po wyjęciu z piekarnika. Wierzch można posypać drobno posiekanymi pistacjami, jeśli ktoś ma życzenie, oczywiście NIE tymi prażonymi w soli. Ja akurat nie posypałam.

I teraz następuje – jak twierdzą niektórzy – najtrudniejsza część pracy. Trzeba zostawić baklavę w spokoju na 5-6 godzin, żeby cała nasiąkła syropem. Ja po prostu wychodzę z domu, inaczej się nie da. :)

Smacznego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s